 |
Dla potrzeb
tej strony
przekopałam swoje archiwum. (Jest nieco nieporządne, więc trochę to
trwało). Znalazłam rysunki i ilustracje z różnych okresów mojego życia,
nawet te z lat studenckich. Oszczędzę Wam widoku stworzonego przeze
mnie piórkiem i tuszem potwora Cuguar
cannibalis (byłam wtedy w okresie fascynacji twórczością
Franciszka Starowieyskiego, a ponadto, w ramach kształcenia ręki,
kazano nam żmudnie kopiować sztychy i rysunki Albrechta Dürera, co dało dobre
rezultaty). Mówię Wam, cuguar jest wstrząsający.
Przewróciłam się ze śmiechu, gdy go ujrzałam po latach. (No, dobra...
jak mnie poprosicie, to go Wam kiedyś może pokażę...). Mam tu też
ilustracje do „Porwania
w Tiutiurlistanie" Wojciecha Żukrowskiego. Mój profesor na widok tej
pracy fuknął (nie cenił realizmu), po czym wyrzekł
kultowe zdanie:
-
No,
ostatecznie to jest dostatecznie dobre, żeby był bardzo dobry.
|

|